Skruszone serca
- Allen Randolf
- 20 paź 2020
- 3 minut(y) czytania
W obecności Tego, który nas uzdrawia, zmierzmy się z tym, co nas boli.
„Bliski jest Pan skruszonym w sercu i wybawia złamanych na duchu” - Ps 34,18 (UBG).
Wiele przeżyć w życiu wywołuje ból. Ból emocjonalny przeradza się w smutek, który ma wiele twarzy. Ów smutek bywa tak głęboki, że nie da się go uleczyć. Jedna z jego odmian to żałowanie czegoś, czego nigdy nie było lub było kiedyś, ale już się nie powtórzy. Żal może wynikać z tego, co zrobiliśmy albo czego nie zrobiliśmy. Ale są dobre wieści.
Uzdrowienie przychodzi, gdy swój ból przynosimy do Tego, który jest „Ojcem miłosierdzia i Bogiem wszelkiej pociechy” - 2Kor 1,2 (UBG). Jak z niemal wszystkim, Jezus odwraca sytuację do góry nogami, a właściwie - stawia nogami do dołu. Na początku swojej publicznej służby Jezus ogłosił fundamentalne prawdy o swoim Królestwie.
Te fundamentalne prawdy nazywane są Błogosławieństwami, czyli „najwyższą szczęśliwością” - czyt. Mt 4,23-5,10. W nich Jezus ocenił nasze powszechne zmagania i przedstawił zaskakujące rozwiązania, które można znaleźć jedynie w Jego Królestwie. I jak w przypadku większości sytuacji, Jego wnioski nie są takie, jakich można by się spodziewać, ale są bardziej chwalebne, niż można by uwierzyć.
Niepocieszonym Jezus składa obietnicę: „Błogosławieni, którzy się smucą, ponieważ oni będą pocieszeni” - Mt 5,4 (UBG). Obietnica nam się podoba. Gorzej z zaakceptowaniem jej realizacji. Niezależnie od przyczyny bólu, chcemy tylko ulgi. Chcemy poczuć się lepiej, żaby po prostu przestało boleć. Jezus nie maskuje naszego bólu. On ten ból leczy swoją pociechą, która jest niezrównana.
Boże pocieszenie wymaga, byśmy zmierzyli się z tym, co nas boli, w obecności Jedynego, który może to uleczyć. Nie próbujmy zakopywać swojego bólu. To strata czasu, to nigdy nie działa. Zamiast tego przynieśmy swój ból Jezusowi, gdzie możemy znaleźć i odczuć uzdrawiającą pociechę od Boga. On kieruje do nas osobiste zaproszenie: „Przyjdźcie do mnie wszyscy, którzy jesteście spracowani i obciążeni, a ja dam odpoczynek… dla waszych dusz” - Mt 11,28-29 (UBG).
Rozpacz to uporczywy ból, który nie poddaje się pocieszaniu, ale Jezus obiecuje, że trudno osiągalne pocieszenie serca i duszy będzie naszym udziałem. „A sam nasz Pan Jezus Chrystus i Bóg, nasz Ojciec, który nas umiłował i dał wieczną pociechę i dobrą nadzieję przez łaskę; niech pocieszy wasze serca i utwierdzi was w każdym dobrym słowie i uczynku” - 2Tes 2,16-17 (UBG). A kiedy otrzymamy pocieszenie od Boga, pocieszajmy innych - czyt. 2Kor 1,3-7.
A do kogo ta obietnica się odnosi? Jezus powiedział, że Jego obietnica jest dla ubogich w duchu. Jezus opisuje taką osobę jako kogoś, kto uznaje swoją całkowitą nieudolność - skrajne ubóstwo - w obliczu ogromnych potrzeb własnych lub kogoś innego. Dawid w bardzo prostych słowach tak mówi o Dobrym Pasterzu: „duszę moją orzeźwia… choćbym szedł doliną cienia śmierci” - Ps 23,3-4 (za ang.).
Dopóki nie uświadomimy sobie, że potrzebujemy Jego łaski, nie poznamy mocy i hojności Tego, który „może uczynić o wiele obficiej ponad to wszystko, o co prosimy albo o czym myślimy” - Ef 3,20 (UBG). Obfitość Królestwa Bożego należy do nas. „Mój Bóg zaspokoi wszelką waszą potrzebę według swego bogactwa w chwale, w Chrystusie Jezusie” - Flp 4,19 (UBG). Według Jego bogactwa!
Nasza największa potrzeba zostanie w pełni zaspokojona dzięki Jego niezmierzonym bogactwom. Z własnego doświadczenia Paweł zaświadcza o Bożej obfitości (2Kor 1,8-10). Potwierdza to także świadectwo Psalmisty: „Twoja obecność napełnia mnie radością, dajesz mi wieczną rozkosz po Twej [prawicy]” - Ps 16,11 (ESP).
Moją modlitwą dzisiaj jest, abyśmy się przekonali, iż Boża obfita pociecha jest wystarczająca.


Komentarze